
Witam!
Nazywam sie Figo. Przyuwazylem na skrawku pewnego papieru, iz znany jestem w
swiecie jako FERETTO Golden Top.
Urodzilem sie o wschodzie slonca 14 lipca 2003 roku, jako pierworodny syn i
jeden z dziewieciu maluchow mojej mamusi (FILIA VIVA Golden Nest) i tatusia (PERFECT
PARTNER Oligarchia). Z mamusia do dzis chodze regularnie na spacery, ale
tatusia widzialem tylko kilka razy w zyciu na wystawach. Zawsze budzil on moj
podziw. Byl taki dumny, dostojny, piekny i ogromny. Postanowilem, ze pewnego
dnia bede taki jak on.
Poczatki mojego zycia na tym jakze interesujacym swiecie znam z opowiadan mojej
ukochanej Pani Oli, ktora zajela sie mna i moim rodzenstwem od pierwszych dni
mojego zycia. Jednak ja jako wodz i szefunio calej bandy najbardziej przypadlem
jej do gustu. Jako najstarszemu z rodzenstwa wypadalo mi rowniez dawac przyklady.
Pierwszy otworzylem oczka i uszka na swiat, a takze, poniewaz od najmlodszych
lat lubilem byl podziwiany, jako pierwszy zaczalem stawiac pierwsze kroki. Moja
Pani zakochala sie we mnie i tak juz zostalismy razem na dobre i na zle.
Czasami wspominam z utesknieniem moje rodzenstwo: 3 braci (FRESCO, FORTE, FRAY)
i 5 siostr (FIORE, FAMA, FONTE, FRESA, FRANA). Bawililmy sie na calego. Ja, jako
szefunio czasami obserwowalem z boku poczynania mojej grandy bandy, albo
ucinalem sobie drzemki. A kiedy przychodzil czas na spanie, ja nagle dostawalem
energii i zaczynalem szalec. Zawsze bylem indywidualista :) Chociaz w zabawach i
przepychankach rowniez bralem udzial. Najbardziej lubilismy z bracmi uciekac
mojej Pani pod drzewka, a najlepiej w taki sposob, zeby kazdy z nas znalazl sie
na innej stronie swiata.
Niestety czas dziecinstwa ubiegl nieslychanie szybko i kazdy z nas odchodzil po
kolei do swojego nowego domu. Zegnalem kazdego z nadzieja, ze jeszcze kiedys sie
spotkamy. Nadszedl takze i moj czas. Na szczescie nie bylo to az tak drastyczne
rozstanie z moja mama, bo przeciez moja ukochana Pani zostala ze mna na zawsze i
zabrala mnie do siebie do domku... ( a i z mama przeciez spotykam sie do dzis).
... W nowym domu zostalem krolewsko przywitany. Kazdy sie mna zachwycal, glaskal
i przytulal. Znowu poczulem sie bezpiecznie i wygodnie. Ale nagle pojawila sie
ONA! Mala, wiecznie gadajaca i piskliwa pani szefowa Kama - czarna, leciwa
pudlica. Od tamtej pory zrozumialem, ze nie bede juz nigdy szefuniem w moim
wlasnym domu. Jednak poza domem, znowu czuje wolnosc i moge spowrotem dominowac
(bo taki juz mam charakter).
Bywalo, ze bawilem sie z Kama ale tylko do czasu kiedy nie poczula, ze jestem
juz silniejszy fizycznie od niej :)
Kama stara sie zabrac mi wszystko co jest mozliwe. Poczawszy od miski z woda,
konczywszy na moim poslaniu. Na szczsccie mam jeszcze moja Pania Ole, ktora
skutecznie stara sie wprowadzac wlasciwe porzadki.
Teraz jestem juz doroslym psiakiem. Bardzo kochanym przez moja rodzinke. Mysle,
ze przez Kame takze na "swoj sposob".
Uwielbiam kapiele, przeciskanie sie pomiedzy wysokimi trawami a takze bieganie z
gorki po patyk, a nastepnie wspinanie sie - im bardziej stroma gorka tym
bardziej podoba mi sia ta zabawa. Widzac moj sportowy charakter moja Pani
zabiera mnie czasem na treningi
Agility.
Moim hobby jest tez uczestnictwo w wystawach. W koncu moj wspanialy tato a takze
dziadek sa mymi idolami.
Kariere wystawowa rozpoczalem w 2004 roku w lipcu w klasie mlodziezy na wystawie
w Gdyni. Ku mojemu zaskoczeniu zdobylem I miejsce i tytul Zwyciezcy Mlodziezy,
sprawiajac ogromne szczescie mojej Pani. Wowczas uwierzylem, ze moge byc tak
wspanialy jak moj tatko. Na nastepnych wystawach zdobywalem zarowno zlote,
srebrne i brazowe medale. Zawsze jednak bylem na "pudle". Obecnie posiadam 17 zlotych,
4 srebrne i 6 brazowych medali (wiecej o wystawach w dziale
WYSTAWY).
Uwielbiam sie prezentowac. Czuje sie wtedy jak ryba w wodzie, a poza tym lubie
sprawiac przyjemnosc mojej Pani;) 29 kwietnia w Opolu na wystawie
miedzynarodowej ukonczylismy Championat Polski. Pomimo ogromnej konkurencji (18
psow), okropnej pogody (deszcz od rana do wieczora) i wspanialej, wymagajacej
angielskiej sedziny Lynn Kipps. Spedzilem cala noc w pociagu z Gdanska do Opola
(okolo 9 godzin) z moja pania Ola, jej mama Basia i siostra Majosz ( z ktora
takze uwielbiam spacerowac). Od momentu jak wysiedlismy z pociagu lalo jak z
cebra. Mialem tylko worek na sobie, a moja Pani jeden parasol. Jednak, jak to
mawiaja: dobrej baletnicy nie przeszkadza nawet rabek w spodnicy - Wygralem!!!
Wiecej moich historii w
dziale Newsy!
Zapraszam "dziewczyny", ktore uwazaja ze jestem godzien ich uwagi, gdyz posiadam
rowniez uprawnienia reproduktora.. a poza tym kocham dzieci ;)
